Menu stron
Rss
Menu kategorii

Dodane przez dnia Sie 22, 2016 w Codzienność | 0 komentarzy

Po raz kolejny zostałam mamą

Po raz kolejny zostałam mamą

18 sierpień, czwartek rano, coś przed godziną 6, pobudka na oddziale, codzienny pomiar temperatury, ktg, obchód lekarzy. Tuż po godzinie 9 zaczynają mnie przygotowywać do cesarki, troszkę się boję, ale chcę to już mieć za sobą. Gdzieś za drzwiami czeka mój mąż i też się stresuje bo nie wie, że to już za chwilę nasz maleńki dzidziuś będzie na świecie. Znieczulenie w kręgosłup szybko zaczęło działać, nie czuję chyba całego brzucha, robi mi się zimno. Patrzę w sufit, żeby przypadkiem w lampie nie zobaczyć swojego wielkiego rozkrojonego brzuchola. Czuję szarpnięcie – o 9:15 rodzi się Mikołaj. Za chwilę podchodzi pani dr i pokazuje mi maleńkiego, fioletowo-różowego, pomarszczonego człowieczka, całego w mazi. Jeszcze ma zamknięte oczka ale po chwili płacze, głosik ma donośny 🙂 Przez chwilę mogę poczuć na swoim ciele cieplutkiego syneczka, szybki całus w czółko i zabierają go. Badają maluszka, słyszę że wszystko jest z nim dobrze, waży 3940 g, ma 56 cm, otrzymał 10/10 punktów w skali Apgar.

Dziwne uczucie, czuję jakąś pustkę w brzuchu, nie ma już w nim mojego wiercioszka ale słyszę go, jest już z nami. Przez chwilowo uchylone drzwi widzę uśmiechniętego męża 🙂 Teraz jeszcze tylko szycie i czyszczenie – trochę to trwało. Wywożą mnie na górę, teraz mam odpoczywać, nie podnosić głowy i tak przez kilka godzin. Trochę gorzej było, jak znieczulenie zaczęło schodzić i trzeba było wstać po 12 godzinach „leżakowania”. Ciężko jest mi wstawać z łóżka i jeszcze to pieczenie, szczypanie i ból w okolicach cięcia. Ale dam radę, jakoś się przemęczę choć łzy same cisną się do oczu, trochę z bólu a większości ze szczęścia.

Na drugi dzień Bartuś przyszedł w odwiedziny aby poznać swojego braciszka, na jego widok uśmiecha się od ucha do ucha, Mikołajek od pierwszych chwil skradł jego serduszko 🙂

dsc_0379_1

 

Dodaj komentarz