Menu stron
Rss
Menu kategorii

Dodane przez dnia Sty 10, 2017 w Mikołaj | 0 komentarzy

Chorowite święta

Dawno nic nie pisałam, a to dlatego, że dużo się u nas ostatnio działo. Robiłam kurs, zaliczałam testy, później z Mikołajem wylądowaliśmy w szpitalu, głównie przez zaniedbanie czy znieczulicę lekarzy. Przed samymi świętami Bożego Narodzenia Mikołaj zaczął nam gorączkować prawie do 40 stopni. Na izbie przyjęć zapewniali nas, że to trzydniówka, pojawi się wysypka  i przejdzie. Mijał kolejny dzień i gorączka dalej była, dodatkowo doszły drgawki i sinienie, pogotowie zapewniało nas dalej że to trzydniówka – a to już była trzecia doba. Następny dzień dalej gorączka. Pojechaliśmy po raz kolejny na izbę przyjęć i dalej podejrzenie trzydniówki, ale wysypki jak nie było tak nie ma. Dobrze, że nie odpuściliśmy i lekarka skierowała nas na SOR. Tam zrobili badania, i kolejne godziny czekania. Gorączka jak na złość nie znikała. Okazało się że Mikuś ma wysokie wyniki badań i to jednak nie trzydniówka a odmiedniczkowe zapalenie nerek. Co by było gdybyśmy czekali kolejny dzień jak sugerowali nam na izbie? Nawet nie chce myśleć. Tak więc święta, sylwestra i Nowy Rok spędziliśmy w szpitalu. Całe szczęście, wyniki badań poprawiały się i po  10 dniach antybiotyku i pobytu w szpitalu wyszliśmy do domu. Jeszcze czeka nas badanie cystografii i tak walentynki spędzimy w szpitalu. Teraz wiem, jak pojawi się gorączka nie dam wmówić sobie, że to trzydniówka, na samym początku robimy badanie moczu i odpukać oby nie powtórzyło się to co przeszliśmy.

 

Dodaj komentarz