Menu stron
Menu kategorii

Dodane przez dnia Sty 31, 2010 w Ślub | 0 komentarzy

A jednak Saletyni

W nawiązaniu do mojego ostatniego wpisu.

Jednak nic z tego nie wypaliło, po odesłaniu pieczołowicie wypełnionych ankiet okazało się, że nie ma już wolnych miejsc. Dwa miesiące przed rozpoczęciem się kursu, nie ma już wolnych miejsc – muszą być mocno oblegani skoro tak wcześnie zamknęli zapisy. No, ale co się dziwić skoro to jedyna w roku okazja aby w Rzeszowie w ciągu jednego weekendu odbębnić nauki. Nam się niestety nie udało.

Nie udało się u Dominikanów, więc postanowiliśmy pójść gdzie indziej – do Saletynów. I tam mamy nadzieję, że nas przyjmą 😉 Pierwszy dzień pojutrze, tj. 2 lutego – aż jestem ciekawy co z tego wyjdzie i czy mnie nie pogonią jak otworzę usta głosząc swoje teorie religijne. Lepiej będzie jak chyba będę milczał.

Do Saletynów trzeba chodzić 2 razy w tygodniu po jednej godzince. Cały miesiąc nauk, ale jak się już wyedukuje to będę błyszczał przed innymi, i przestrzegał przed onanizmem małżeńskim, który stał się ostatnio modny.

Dodaj odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany.